Description:
Kilka godzin oczekiwania...odprawa... szczesliwie przepchalam za duzo bagazu ^^ i do samolotu Qatar Airways!
Description:
Noc na lotnisku w Katarze. Na szczescie nie musialam martwic sie o bagaz ktory swoja wlasna droga lecial do Jakarty;-)
Na lotnisku majac mnostwo pytan staralam sie uzyskac potrzebne mi informacje..z ich angielskim nie bardzo(raz lepiej raz gorzej...duzo gorzej) i koncem koncow informacji nie dostalam aczkolwiek darmowy voucher na obiad;D wiec jest dobrze;)
Problem ze musialam przejsc cale lotnisko wszystkie bramki aby dowiedziec sie gdzie jest moja odprawa..
Description:
Pierwsze wrazenie; pomimo nocnych godzin strasznie goraco!!
Samochody jezdza inaczej niz u nas, kierownica z 2giej strony..istny kosmos..
aczkolwiek odebrano mnie z lotniska samochodem klimatyzowanym prosto do klimatyzowanego domu wiec przezylam;)
Pierwszy dzien w Indonezji - zachwyt palmami, inna roslinnoscia, szok z powodu dziwnej lazienki bez prysznica czy tez zlewu, uzywanie wachlarza co 3minuty i hektolitry wody!
Description:
Krótka wizyta u rodziny Anggiego :) Bardzo mili, bez umiejetnosci j,angielskiego :-) Ogolnie urocze miasteczko gdzie pierwszy raz jadlam indonezyjskie jedzenie. niestety było to TOHU, którego nie lubie. podają je bardzo czesto z ziemniakami kapusta i sosem orzechowym i sosem sojowym(w indonezji- ketchup) nasz polski ketchup to w indonezji -tomato souse !!
Description:
Pobyt w Bandungu ze zwiedzaniem i licznymi wyjazdami:)
1 tydzien: kilka pierwszych dni to głównie zapoznanie sie z ruchem ulicznym - na którym króluja motocykle. czesto na takim motocyklu jedzie sobie cała rodzina-czyt 3-4osoby. nie wiem naprawde nie wiem kto zarzadza panstwem albo tym działem ale to normalne dozwolone i napewno niebezpiecznie
druga mozliwoscia jest samochod-tez maja wszyscy. ogromne najnowsze toyoty, hondy, merce itp. Poczatkowo dziwilam sie po co kazdemu takie auto ale jak poznałam stan dróg to nie dziwie sie ze mają jeepy i suv'y :)
no jest jeszcze publiczny transport - angkot. machasz ze chcesz wsiasc jedziesz placisz w zaleznosci od dlugosci trasy-wg wlasnego uznania- i wychodzisz uprzednio zatrzymujac angkot slowami "kiri kiri" zazwyczaj 2000rp czyli jakies 65groszy.
Bandung nazywany jest Paryżem Jawy (Paris van Java) i cos w tym jest. co weekend zawalony ludzmi z Jakarty ktorzy przyjezdzaja tu w celach rozrywkowych, zakupowych i innych. Jest tanszy niz jakarta, chlodniejszy(o jakies 5-6stopni) i duzo ciekawszy.
Miasto X lat temu było jeziorem wiec jest otoczone przez góry! gdzie oczywiscie roi sie od tradycyjnych, i nie, restauracji i kawiarni :) mega widok szczegolnie wieczorami gdy widac cale oswietlone miasto !
20.07
jestem tu juz 3 tygodnie.
Bylam 2 razy w Jakarcie i raz w Bogorze na SAFARI pojezdzic na słoniu.
W Bandungu regularnie odwiedzam Bandung Super Mall zeby napic sie pyszen indonezyjskiej kawusi, zakupic miliard róznych owoców i pograc na grach dla dzieci. Byłam kilka razy w różnych knajpach w Dago Pakar - rejon miasta na wzgórzach.
Odwiedziłam muzeum poswiecone Konferencji Azjatycko-Afrykanskiej w 1955 roku
a takze najlepsze miejsce na ziemi - Aroma Coffee
Poza zwiedzaniem i ogladaniem wszystkiego wszem i wobec pracuje w szkole języka angielskiego i codziennie od 15 do 21 ucze dzieci rozmow po angielsku. ogolnie na ulicy jest z tym duzy problem - ludzie nie potrafia mowic po angielsku, ciezko cokolwiek sie dowiedziec, zapytac, uzyskac pomoc. A na dodatek ich jezyk jest bardzo trudny i dla mnie nie-do-zapamietania. Wiec staram sie jak moge.
Biali ludzie nazywani sia Bule. Nie jest to obrazliwe aczkolwiek spacerujac czesto sie slyszy głośne "bulee" i do tego smiech dzieci. ktore zachowyuja sie jakby zobaczyly sie nawzajem nago.
Dorosli nie sa lepsi. cały czas slysze Helo Mister !! jest to straszne. poza slawnym halo mister nie obejdzie sie bez "what are U" "how do u do my friend" "where are u from" i innych czesto ni jak skladnych i bez sensu zlepek słow po angielsku.
Poczatkowo staralam sie byc mila i odpowiadalam. ale po tym wystepował głośny smiech. osobiscie czuje sie jak obiekt podziwu w zoo robiący sztuczki wiec przestałam odpowiadac. czasem na 100razy powtorzone hallo gdy ignoruje wolajacego odpowiadam "what do U want" nic nie chca bo juz tego nie rozumieja.
jest to irytujace szczegolnie ze 3tygodnie ide da sama droga 2razy dziennie i ludzie powinni jakkolwiek sie przyzwyczaic. ale nie.
Nie mowie juz o trabieniu samochodów, motocylki, autobusów ;/ Chlopakom, i starszym panom (bleh) zdarza sie zatrzymac i zapytac mnie o numer telefonu.
Ale ogolnie Bule traktowane jest jak gwiazda ktorej wszystko wolno, wiele trzeba dac. jak pytam co to to moge probowac bez placenia, jak zapytalam o mozliwosc zdjecia w sklepiku z oryginalna kawa(Aroma Coffee) to własciciel zorganizował mi wycieczke po wnetrzu całej wytworni z palarnia, suszarnia, magazynami. opowiadajac cała historie :)
|
Tatry 2010 |
Norwegia Lato 2009 |
|
Where is the home? www.wherei... |
Travelnity invades Poznan, Gd... |
|
Sylwestrowy wyjazd na Słowację |
Grecja 08/09 2009 |

